Książeczki zakładane w PRL miały pomagać osobom starającym się o własne mieszkanie. Niestety, na przełomie lat 80-tych i 90-tych doszło w Polsce do hiperinflacji, która szczególnie mocno uderzyła w branżę budowlaną.

W ten sposób oszczędności złożone na książeczce wielokrotnie straciły na wartości, przez co większość osób w ogóle zrezygnowała z likwidacji książeczki. Wbrew pozorom, ma ona jednak swoją wartość. W ramach premii gwarancyjnej, państwo wypłaca właścicielom książeczek rekompensaty, w wysokości adekwatnej do wpłat na mieszkanie. Średnio można przy likwidacji książeczki dostać około 11 tysięcy złotych, co nie jest kwotą dużą, ale wystarczy np. na remont domu czy adaptację budynku na cele mieszkaniowe. Można też premię wpłacić do banku w ramach wkładu własnego, jaki od tego roku jest obowiązkowy przy każdym kredycie hipotecznym.

Likwidacja książeczki przebiega na określonych zasadach. Po pierwsze, książeczka nie może być założona później niż w październiku 1990 roku, przy czym książeczki zakładane w końcówce lat 80-tych będzie można likwidować dopiero za kilka lat. Im więcej wpłaciliśmy na książeczkę, tym wyższa będzie premia, tyle że na przełożenie jeden do jednego nie ma co liczyć. Wyliczeniami premii zajmuje się bank PKO BP. Jest to usługa bezpłatna, ale tylko za pierwszym razem, kolejne wyliczenia kosztują 35 złotych.