Mieszkania kupujemy oczami. Jeśli po wejściu do danego lokalu nie przypadnie nam ono do gustu, bo wyda się brudne, ciemne i nieprzytulne, ciężko będzie nas namówić na podpisanie umowy i zapłacenie ofertowej ceny.

Prywatni właściciele często bagatelizują prawidłową prezencję mieszkania, bo wychodzą z założenia, że dobra lokalizacja i korzystna cena załatwią sprawę i nic więcej nie trzeba robić. Tymczasem podobnych ofert na rynku jest bardzo dużo, więc oglądający wybierze najpewniej to lokum, w którym poczuje się najprzyjemniej. Przygotowania do oględzin nie są skomplikowane. Wystarczą gruntowne porządki, niewielki remont, gdy mieszkanie jest mocno zniszczone, naprawy wszystkich uciążliwych usterek. Zwykła wymiana firanek i usunięcie z podłogi brzydkiego dywanu potrafią zdziałać cuda, bo mieszkanie wyda się klientowi ładniejsze, atrakcyjniejsze i tym samym droższe.

Zobacz również:

Nie wolno też zaniedbywać ogłoszenia. Obowiązkowo umieszczamy zdjęcia mieszkania i najlepiej, gdy będą to profesjonalne fotografie uwypuklające wszystkie zalety domu. Nie należy przy tym ukrywać wad – gdy np. łazienka wymaga remontu nie piszmy w ogłoszeniu, że mieszkanie jest w stanie idealnym. Klient poczuje się w takiej sytuacji oszukany, a to zniechęci go do dalszych rozmów. Same oględziny powinny być spokojne, nie umawiajmy się więc tego samego dnia z dużą liczbą potencjalnych nabywców.